Liturgia


Czytania na dziś »

Komentarz do Słowa na dziś








Ambona > Komentarz

Prosto i bezpośrednio2014-02-21

Jesteśmy dziećmi Bożymi. Z tego faktu wynikają pewne cechy, którymi powinna się charakteryzować nasza rozmowa z Ojcem. Nie tyle chodzi tutaj o zasady, które na­leżałoby przestrzegać, co raczej o właściwości wynikające w naturalny sposób z naszej podstawowej wię­zi z Bogiem. Będąc dziećmi Boga, Jego drogimi syna­mi i córkami, możemy się modlić z prostotą i ufno­ścią, a zarazem z determinacją i posłuszeństwem.


Uderza fakt, że modlitwa, której Jezus nauczył swoich uczniów, jest dość krótka i prosta. Niewiele jest psalmów krótszych od Modlitwy Pańskiej, więk­szość stanowią znacznie dłuższe utwory. Prostota i bezpośredniość odróżnia Modlitwę Pańską od wielu modlitw żydowskich, zwracających się do Boga w bardziej wyszukany sposób. Oto początek jednej z nich, popularnych w czasach Jezusa: "Panie Boże Abrahama, Boże Izaaka i Boże Jakuba, Boże Najwyż­szy, Stworzycielu nieba i ziemi, nasza Tarczo i Tar­czo naszych ojców."


Jezus natomiast pouczał swoich wyznawców, by zwracali się do Boga po prostu jak do Ojca. Cała Modlitwa Pańska przeniknięta jest bezpośredniością i prostotą. Nie są wymagane żadne specjalne przy­gotowania, jak na przykład wstępny rytuał oczysz­czenia, palenie kadzidła czy też przywdzianie okreś­lonego stroju. Jezus chciał, by uczniowie zbliżali się do Boga swobodnie, jak syn lub córka do ojca.


Jezus uczył, by modlić się do Boga tak, jak On modlił się do swego Ojca, a Jego modlitwa była pro­sta i naturalna. Wszystkie modlitwy Jezusa w Ewan­geliach - nawet ta najdłuższa, zajmująca cały siedem­nasty rozdział Ewangelii według św. Jana - odznaczają się prostotą. Nie znajdziemy w nich żadnych zawiłych peryfraz: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś prostaczkom" (Mt 11,25). "Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego" (Łk 23,46). Aby Bóg nas wysłuchał, nie są konieczne ani długie modlitwy, ani wielomówstwo, ani ścisłe trzy­manie się przepisanych punktów.


Modlitwy Jezusa były bezpośrednie, ponieważ modlił się On do swego Ojca. Dlatego my również możemy modlić się z prostotą: zwracamy się prze­cież do naszego Ojca. Patrząc na ludzkie rodziciel­stwo możemy lepiej pojąć istotę Bożego ojcostwa oraz modlitwy przybranych dzieci. Jak synowie i córki mają się zwracać do ojca i matki? W jaki sposób ich wzajemna miłość wyraża się w ich codziennych kon­taktach?


Prośba dziecka

Oczekujemy od dziecka szacunku wobec rodziców. Syn powinien okazywać cześć ojcu, a córka respekt wobec swojej matki. Za obraźliwe uznamy trakto­wanie rodziców jak równych sobie oraz nonszalanc­kie zachowanie wobec matki lub ojca.


Z drugiej strony nie pochwalamy sytuacji, w któ­rej dziecko nie może wydusić z siebie słowa ze stra­chu przed rodzicami. Kontakt pomiędzy rodzicami a dzieckiem powinien być swobodny i niewymuszo­ny; w obecności ojca i matki dziecko powinno się czuć kochane i bezpieczne. Dobrze jest, jeśli dziecko umie okazywać wdzięczność za to, co otrzymuje od rodzi­ców, ale wyraża ją z reguły przez uśmiech lub uścisk, nie zaś poprzez formalne noty z podziękowaniami. Dziecko powinno umieć poprosić o to, czego potrze­buje, ale w sposób prosty. Gdybyśmy usłyszeli, jak syn mówi do ojca: "Och, ojcze mój, wspaniałomyślny i łaskawy, zechciej wysłuchać moje pokorne błaganie o nową piłkę, ponieważ, zaprawdę, stara piłka pruje się w szwach", wprawiło by nas to w konsternację. Spodziewamy się raczej usłyszeć: "Tato, proszę cię, kup mi nową piłkę, bo stara mi się rozlatuje."


Jezus także pragnął, abyśmy zbliżali się do Ojca w ten sposób, prosty i bezpośredni, a zarazem pełen szacunku. Nie musimy mnożyć słów bez końca, gdyż Bóg zna nasze potrzeby. Nie musimy ubierać naszych modlitw w górnolotne słowa, bo przecież nasz Oj­ciec w niebie zna nasze serca. Wystarczy prosta mod­litwa: "Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje..."


Wszystkie nasze modlitwy mogą być równie bez­pośrednie, jak Modlitwa Pańska. Kiedy jesteśmy smutni, możemy okazywać przed Bogiem smutek, kiedy jesteśmy radośni - radość, a kiedy skruszeni - skruchę. Powinniśmy wyrażać nasze prawdziwe myśli i uczucia. Nie należy ukrywać się za zasłoną pretensjonalnego stylu w błędnym przeświadczeniu, że w ten sposób bardziej podobamy się Bogu. Ma­my modlić się słowami, które są dla nas naturalne i naprawdę wyrażają to, co myślimy i co czujemy. Prostota i bezpośredniość nie oznaczają braku sza­cunku.


Jezus jest jednym z nas

Jezus nie tylko pozwalał, by ludzie zbliżali się do Niego w sposób prosty i bezpośredni, ale także za­chęcał do tego. Syn Boży nie przyszedł otoczony kró­lewskim splendorem i zaszczytami, chociaż te ho­nory były mu należne. Raz tylko objawił swoją chwa­łę, podczas przemienienia na Górze Tabor, ale scho­dząc z góry nakazał uczniom, aby nikomu o tym nie mówili do czasu, gdy powstanie z martwych (por.: Mt 17,9). Na co dzień Jezus wyglądał na zwyczajne­go człowieka, a ci, którzy Go znali, zwracali się do Niego tak samo, jak do innych.


Ci spośród mieszkańców Nazaretu, którzy w Nie­go nie uwierzyli, byli zdumieni, że człowiek o tak pospolitym wyglądzie mógł dokonać tego, co Jezus: "Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli?" (Mt 13, 54-55). Także Jego krewni odrzucali myśl, że nie jest On tylko zwyczajnym czło­wiekiem i dlatego "wybrali się, żeby Go powstrzy­mać. Mówiono bowiem: Odszedł od zmysłów" (Mk 3, 21). Ci, którzy patrzyli na Niego oczami wiary, zbliżali się do Niego przyjaźnie i z szacunkiem, ale zwracali się do niego w sposób naturalny i bezpo­średni. Gdy Jezus zapowiedział swą rychłą śmierć, Piotr próbował mu to wręcz wyperswadować (por.: Mt 16, 22).


Jak wynika z opisów ewangelicznych, nawet nad chwalebnym ciałem Jezusa po zmartwychwstaniu nie unosiła się aureola. Maria Magdalena, która z pew­nością dobrze znała Jezusa, wzięła Go za ogrodnika (por.: J 20,15). Jezus przeszedł wraz z dwoma ucznia­mi kilka mil drogą wiodącą do Emaus, a oni sądzili, że jest to po prostu jakiś nieznajomy, aż w końcu po­znali Go przy łamaniu chleba (por.: Łk 24, 35). Apo­stołom Jezus objawił się piekąc im ryby na śniadanie (por.: J 21, 9-13). To przecież takie zwyczajne!


Odpowiednie słowa

Przyjaciele Jezusa mieli do Niego swobodny dostęp. Jezus uczył ich też, żeby zbliżali się do Ojca z pro­stotą i naturalnością. Chciał zaszczepić w nich uf­ność, że kiedy zwrócą się w modlitwie do Ojca, zo­staną wysłuchani.


Jezus zapowiedział swoim wyznawcom, że będą ciągani przed królów i namiestników ze względu na Niego. W normalnych warunkach taka perspektywa byłaby przerażająca dla prostych, niewykształconych ludzi. Ale Jezus polecił im także, by nie martwili się, kiedy to nastąpi:

"Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy bę­dziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was." (Mt 10,19-20)


Jeśli wyznawcy Jezusa mogą bez lęku wypowia­dać się wobec królów, to z o ile większym zaufaniem możemy zwracać się do naszego Ojca! Jeśli pod na­tchnieniem Ducha Świętego dajemy świadectwo wobec ludzi wrogo nastawionych, o ileż bardziej możemy pod Jego natchnieniem modlić się do Boga, który nas kocha! Jeśli nasza pewność jest niezachwia­na w obliczu ziemskich sędziów, to z o ileż większą śmiałością możemy stawać przed naszym Ojcem - Sędzią niebieskim!


Święty Paweł pisze:
"Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w bła­ganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą." (Rz 8, 26-27)


Możemy polegać na natchnieniu Ducha Święte­go, kiedy stajemy przed naszym Ojcem, aby się mod­lić. Możemy śmiało zanosić proste modlitwy, wie­dząc, że modlimy się do Ojca, który nas kocha. Mo­żemy zbliżać się Boga bezpośrednio i z ufnością, bo tak modlił się Jezus i tak właśnie nauczył nas się modlić.


Art. ze str. deon.pl

Programista PHP: Michał Grabowski | Opracowanie graficzne: Havok.pl