Liturgia


Czytania na dziś »

Komentarz do Słowa na dziś










Felietony


9 (63) O życiu, śmierci, przemijaniu i wieczności2011-11-14


Otrzymałem rozpaczliwy SMS:  „Dzisiaj cały dzień byłam w Łagiewnikach. Mojego bólu nie da się inaczej ukoić. Chciałabym wejść do swojego domu, gdzie wszyscy na mnie czekają. Tak bardzo potrzebuję domu". Ból oczekiwania na gest miłości od najbliższych jest dotkliwą tragedią 'nieistnienia'. Człowiek nie kochany, jakby nie posiadał istnienia. Pozostaje miłość Boga, ale człowiek potrzebuje również miłości człowieka, począwszy od człowieka najbliższego - ojca, matki. Tyle gestów miłości okazywaliśmy w minionym tygodniu naszym zmarłym. Dlatego nieumiejętność okazania miłości naszym żyjącym jest tak pełna bólu i cierpienia, zranień, które nie mogą się zagoić.


Tydzień, który przeminął, był czasem refleksji nad życiem i śmiercią, nad przemijaniem, sensem istnienia i przeznaczeniem człowieka. Wizyty na cmentarzu, modlitwy za zmarłych, wspominanie tych, których jak gdyby już nie było pośród nas, nie widzimy ich w codziennych sytuacjach, z ich emocjami, pięknem i słabościami, z ich dobrem i zniewoleniami, z całą prawdą o nich, która jest także częścią prawdy o nas samych, wciąż każą stawiać pytania zasadnicze, egzystencjalne: 'Jaka jest wartość i sens mojego losu i jego przyszłości?' W kontekście otrzymanego SMS-a chciałoby się zapytać o sens ludzkiego losu, gdy najbliżsi zamykają się przed najbliższymi i nie chcą obdarzyć odrobiną ciepła, uśmiechu, życzliwości, miłości. Czyżby wobec zmarłych łatwiej nam było okazywać swoje uczucia?


Patrząc na cmentarze i na pojedyncze groby, rozsiane po okręgu Ziemi, czytając imiona, nazwiska, czas narodzin, długości życia i czas odejścia z tego świata tych, których kryje dziś ziemia, nawet odczytując eschatologiczne i pełne nadziei sentencje, wygrawerowane na pamiątkowych tablicach - wyraz naszej wiary, że życie się nie kończy, tylko zmienia - gotowi jesteśmy przyznać rację mędrcowi Koheletowi, że wszystko co było w naszym życiu, to trud i marność. Czy rzeczywiście życie, to jedynie strata czasu, pogoń za wiatrem, niemożliwe do zrealizowania pragnienia, marzenia...? Z uporem wraca pytanie, czy nasz trud ma sens, czy rzeczywiście wszystko było i jest jedynie marnością? Czy piękno, dobro, miłość, chociaż tak często nasycone cierpieniem są też jedynie marnością?


Może warto przypomnieć słowa straszliwie doświadczonego Hioba: „Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni. Potem me szczątki skórą odzieje, i ciałem swym Boga zobaczę. To właśnie ja Go zobaczę" (Hi 19,1.23-27a). Jakaż heroiczna pewność, niezachwiana nadzieja i wiara, że Bóg pragnie mnie żywego, radosnego, pozbawionego lęków, że wszystko co bolało wraz ze śmiercią skończy się na zawsze. Moja wiara, jak wiara Hioba, musi rozświetlić przemijające mroki zwątpienia i niepewności, bo „Pan moim światłem i zbawieniem moim, kogo miałbym się lękać? Pan obrońcą mego życia przed kim miałbym czuć trwogę?... Będę szukał oblicza Twego, Panie. Nie zakrywaj przede mną swojej twarzy... Wierzę, że będę oglądał dobra Pana w krainie żyjących. Oczekuj Pana, bądź mężny, nabierz odwagi i oczekuj Pana"(Ps 27).


Bóg powołując nas do istnienia, obdarowuje nas życiem wiecznym. Istnienie nie może być unicestwione, kończyć się śmiercią. Śmierć jest jedynie epizodem w historii istnienia. Ma swój sens. Gdyby śmierć nie miała sensu, to i życie także nie miałoby sensu. Życie nie może mieć kresu, gdyż jesteśmy dziećmi Boga, który jest pełnią życia, Bogiem i Ojcem żywych. Miłość Boga, to obdarowanie nas życiem niekończącym się, wiecznym. Po cóż Bogu człowiek istniejący tylko przez jakiś czas? Bóg powołując człowieka do istnienia, powołuje go  ostatecznie, na zawsze.


Już ponad tydzień trwa złota polska jesień. Doczekałem się pięknych, kolorowych dni, bezwietrznych, wypełnionych słońcem i ciepłem. Wystarczył jednak jeden dzień z bardzo słabym wiatrem i z drzew opadły kolorowe liście. Za to utworzył się z nich czerwono złocisty dywan w naszym parku nad Prosną i jedno piękno zamieniło się w drugie. Martwe liście, a tyle piękna..? Potężne bukiety klonów i wiązów przerzedziły się. Na rubinowo-czerwonej metasekwoi, o bardzo starym, liczącym prawie 100 mln lat rodowodzie, sięgającym górnej kredy i trzeciorzędu, a dziś rosnącej na reliktowych stanowiskach w południowo-wschodnich Chinach, wciąż jeszcze zachowało się wiele rdzawo-łososiowych iglastych gałązek. Drzewo jest dumą Ojca Kamila, który wyhodował je z nasion otrzymanych od przyjaciół dendrologów. Człowiek nie ma tak długiego rodowodu jak metasekwoja. Z wielkim więc szacunkiem i podziwem patrzę na samotne drzewo, które wyrosło w dolinie Prosny z dwumilimetrowego nasionka, chociaż  jego przodkowie przed milionami lat zajmowali rozległe przestrzenie naszej planety. Niezwykłe są dzieła Bożej Mądrości.


Myśląc o historii kilkumetrowej metasekwoi nad Prosną zaczynam kontemplować przepiękny tekst o Bogu, jako  Mądrości przedwiecznej, podarowany nam na dzisiejszy dzień: „Jest bowiem w Mądrości duch rozumny, święty, jedyny, wieloraki, subtelny, rączy, przenikliwy, nieskalany, jasny, niecierpiętliwy, miłujący dobro, bystry, niepowstrzymany, dobroczynny, ludzki, trwały, niezawodny, beztroski, wszechmogący i wszystkowidzący, przenikający wszelkie duchy rozumne, czyste i najsubtelniejsze. Mądrość bowiem jest ruchliwsza od wszelkiego ruchu i przez wszystko przechodzi, i przenika dzięki swej czystości. Jest bowiem tchnieniem mocy Bożej i przeczystym wypływem chwały Wszechmocnego, dlatego nic skażonego do niej nie przylgnie. Jest odblaskiem wieczystej światłości, zwierciadłem bez skazy działania Boga, obrazem Jego dobroci. Jedna jest, a wszystko może, pozostając sobą, wszystko odnawia, a przez pokolenia zstępując w dusze święte, wzbudza przyjaciół Bożych i proroków. Bóg bowiem miłuje tylko tego, kto przebywa z Mądrością. Bo ona piękniejsza niż słońce i wszelki gwiazdozbiór. Porównana ze światłością - uzyska pierwszeństwo, po tamtej bowiem nastaje noc, a Mądrości zło nie przemoże. Sięga potężnie od krańca do krańca i włada wszystkim z dobrocią" (Mdr 7,22-8,1).


Głaskając delikatne, miękkie w dotyku, ale już obumarłe szpilki metasekwoi, myślę o zmarłych w ostatnim czasie znajomych. Coraz częściej otrzymuję zaproszenia na pogrzeby. W pierwszą sobotę listopada odeszła do Pana siostra Fabiola, z którą  przed ponad pięćdziesięciu laty słuchałem wykładu prof. Medweckiej-Kornasiowej o historii roślin na naszej planecie, również o tajemniczych, endemicznych metasekwojach w południowych Chinach.


Jak długo jeszcze nasi zmarli czekać będą na zmartwychwstanie swoich ciał...? Zmartwychwstanie ciała domaga się zjednoczenia z duchem. Zmartwychwstanie jest jak gdyby nowym aktem stwórczym Boga. Zjednoczenie niezniszczalnego ducha z obumarłym ciałem jest ożywieniem, obdarowaniem nowym, pełnym życiem, jest powołaniem do nowego, pełnego istnienia, na sposób Boży, doskonały, z Bogiem i w Bogu.


Śmierć człowieka, pomimo osobistych dramatów, bólu, cierpienia najbliższych, jest w zasadzie wydarzeniem radosnym, gdyż jako kolejny etap istnienia przybliża nas do tej fazy ostatecznej - przebóstwienia mojego człowieczeństwa, pojawienia się mnie, jako człowieka nowego, przemienionego, zmartwychwstałego, upodobnionego do Boga w całej pełni, jaką zaplanował wobec nas wszechmogący i kochający nas Stwórca.


„Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. ... Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. ... Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie. Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę. Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych" (Mdr 3,1-6.9). „To jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto wierzy w Syna, miał życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym" (J 6,40). Adwent jest już blisko. Maranatha! Bądźmy radośni!

Bardzo serdecznie pozdrawiam znad Prosny w Wieruszowie i przygarniam do serca.

o. Ludwik

 

Wieruszów, 5-11 listopada 2011 r.

 

www.seminarium.paulini.pl

www.wieruszow.paulini.pl

oludwikk@poczta.onet.pl

9 (63). list/felieton

 


Programista PHP: Michał Grabowski | Opracowanie graficzne: Havok.pl