Liturgia


Czytania na dziś »

Komentarz do Słowa na dziś










Felietony


(121) Czas się wypełnił, nadchodzi już królestwo Boże2015-01-30

        Nauczanie Jezusa dotyczyło dwóch zapowiedzi: że „czas się wypełnił” i że „nadchodzi już królestwo Boże!” Obejmowało też dwa wezwania, będące równocześnie zadaniami, zaleceniami, prośbami: „Nawracajcie się!” i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1, 14-20). Wszelkie słowo, jakie Jezus głosił dotyczyło doczesności oraz wieczności, a więc wszystkich wymiarów losu człowieka. Bez wiary i nawrócenia doczesność jest niezrealizowaniem pragnień ukrytych w sercu człowieka, a więc niespełnieniem tego, co potrzebne jest nam w drodze do wieczności. Bez wiary i nawrócenia czas nie będzie się w stanie wypełnić, a nadchodzące królestwo Boże nie stanie się moim udziałem.

Wędrując brzegiem Jeziora Galilejskiego Jezus spotykał rybaków – ludzi ciężkiej pracy. Zapewne wsłuchiwali się w słowa, które wypowiadał, a w ich sercach rodziła się jakaś tęsknota za rzeczywistością, której nie pojmowali, wydawała się abstrakcją. Ale odczuwali potrzebę zanurzenia się w innym świecie, różnym od szarej i męczącej codzienności.

Gdy Jezus przystanął przy łodzi Szymona i Andrzeja, którzy właśnie zarzucali sieci w jezioro, ich myśli wraz z siecią zanurzyły się w spokojnej, lazurowej toni. Wyobraźnią swoją zagarniali ławice ryb obfitego połowu. To były ich najpiękniejsze myśli. Nie rozumieli, co Nauczyciel z Nazaretu chciał słuchaczom swoich przypowieści przekazać. Że czas się wypełnił? Jak czas mógł się wypełnić? Jaki, czyj czas? Myśleli jedynie o tym czy i kiedy ich sieć się wypełni wielkimi rybami. Oby czas wypełnienia sieci rybami był jak najkrótszy.

Opowieść o królestwie Bożym, które nadchodzi, była bardzo piękna. Tęsknili za królestwem, ale nie sądzili, że opowieść Jezusa jest realna. Skąd ma nadejść królestwo dobra, piękna, dobrobytu? Jezus mówi, że nadchodzi, ale nikt nie zauważył nawet najmniejszych oznak tego nadejścia. Dobrze jest jednak przynajmniej pomarzyć, gdy zarzucona sieć jeszcze nie napełniła się rybami i wciąż jest pusta. A codzienność jest trudna i wypełniona żmudną pracą. Jezus wzywa do nawrócenia, ale Jan nad Jordanem też wzywał do nawrócenia, pozostało po nim jedynie milczenie w więzieniu Heroda. A co go czeka, łatwo sobie wyobrazić.

Na bardzo ciemnej tafli jeziora pojawiły się słoneczne hieroglify. Zanim sieć Szymona i Andrzeja zanurzyła się w jeziorze, dobiegł do nich delikatny, ale o dziwnej mocy głos Jezusa: „Pójdźcie za Mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi”(Mk 4,19). Słowa, które usłyszeli, były dla nich niezrozumiałe. Nie byli też w stanie cokolwiek na nie odpowiedzieć. Słowa Jezusa miały niepojętą moc. Ta moc kazała im uczynić coś irracjonalnego: „natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim” (Mk 4,20). W ten sposób Jezus rozpoczął połów swoich uczniów. Podobne, nadzwyczajne wydarzenie miało miejsce nieco dalej, gdzie na brzegu Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, byli w łodzi i naprawiali sieci. Wezwanie Jezusa, bez próby refleksji nad jego znaczeniem, dało natychmiastowy efekt: „zostawili w łodzi swego ojca, Zebedeusza, razem z najemnikami i poszli za Nim”(Mk 4,22).

Pojawił się Jezus i czas się wypełnił. I także czas uczniów wypełnił się, zostali powołani. I historia powołań uczniów Jezusa nabrała kolorów. Pewnego dnia nawet „rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało” (Mt 9,37). Ale mijały wieki i rzesze uczniów słyszały w sercu tajemnicze wezwanie: „Pójdź za Mną!” I szli. Koloryt powołań tak często przybierał barwę krwi. I kolejne pokolenia wciąż słyszą Głos i idą za Głosem: wielcy i mali, uczeni i prości. Moc tego głosu pokonuje bariery pragnień i tęsknot, myśli, wyobrażeń, bólu i cierpienia.

I tak, dzień po dniu Jezus był coraz bardziej znany i rozpoznawany. Jego Słowo: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,15) stało się znakiem rozpoznawczym budowania królestwa Niebieskiego. Nawracali się, uczniów przybywało. Jezus wszystkich zaprosił do wspólnego budowania królestwa. I wciąż budujemy je, chociaż nie zawsze najlepiej.Teraźniejszość Kościoła jest dziś znakiem obecności Chrystusa wśród nas, chociaż tylu jest wrogów, tyle przeszkód, odrzuceń. Jezus karmi nas swoim słowem i ciałem, uzdrawia nas, ożywia. Jego Sakramenty stają się realną rzeczywistością. Cud obecności Boga wypełnia nasz czas nadzieją i pewnością Jego zbawczego działania. Historia zbawienia wciąż dokonuje się i trwa, Jezus Chrystus jest wśród nas.

A dzisiaj, kończy się już pierwszy miesiąc nowego, 2015 roku. U jego progu, jak zwykle w przejściowych momentach, staje przed nami, wiele pytań. W jakim kierunku zmierza świat? Czy cywilizacja stała się bliższa człowiekowi, czy też umiera? Czy cywilizacja życia, pokoju, piękna, prawdy zamieni się w cywilizację śmierci, wojny, nienawiści? Czy świat jeszcze może stać się bardziej sprawiedliwy, ludzki i bardziej Boży?

Pierwszy miesiąc roku, to także czas spojrzenia wstecz – dla chrześcijanina oznacza to dokonanie bilansu wzrastania w mądrości i świętości, bowiem może to być czas stracony, albo czas wyraźnego postępu, kiedy słowa Chrystusa: „przybliżyło się do was królestwo Boże” (Łk 10,9) każdy może  odnieść do własnego życia. Jak wygląda realizacja miłości i miłosierdzia, stosunek do życia istot ludzkich – do jednostek i narodów? Jak wygląda bilans zysków i strat upływającego czasu? Czy wiara, etyka, moralność jeszcze coś znaczą dla dzisiejszego pokolenia?

 Dni nowego roku, to jednak szczególny czas spojrzenia w przyszłość – dla chrześcijanina spojrzenie w przyszłość zawsze oznacza oczekiwanie z nadzieją na przyjście Chrystusa w chwale, niezależnie od wydarzeń jakie będą temu towarzyszyć – i tych najrozmaitszych anomalii przyrodniczych, politycznych, społecznych, ekonomicznych, kulturowych, obyczajowych, tych, zaprojektowanych przez wielkich i małych grzeszników tego świata.

Graniczne momenty zawsze wiążą się z poszukiwaniem Bożych znaków, aby stały się one umocnieniem, drogowskazami i nadzieją na nadchodzący czas kolejnych zmagań i wyzwań. Odczytujmy więc Boże słowo na teraz, oraz wsłuchujmy się w głos proroków i świętych podarowanych nam przez Boga. Może to Jeremiasz mówi dziś o nich do nas: „będą mieli oczy otwarte, by wypatrywać blask nowej jutrzenki, nadzieję na przyszłość, w której nastanie czas sprawiedliwości i pokoju, miłości i pojednania, darów Boga dla naszej ziemi (Jr 1, 11)”?

Szalony czas gna ku przyszłości, którą zna tylko sam Bóg. Chciałoby się, aby ta przyszłość była bardziej przyjazna dla każdego z nas i aby kryła niespodzianki, ale tylko dobre i pożyteczne. W Nowym Roku, wbrew nadziei na globalny pokój życzmy sobie przede wszystkim pokoju serca, bo od tego pokoju trzeba zacząć budowanie pokoju światowego. Życzmy też sobie spełnienia wszystkich jeszcze niespełnionych pragnień i marzeń, jeśli na to Bóg pozwoli. Ale Bóg nie chce pozwolić, by spełniły się te pragnienia, które są jedynie pozorem szczęścia, a niosą tyle cierpienia, problemów i zła, że trudno sobie je nawet pomyśleć.

W nowym roku każdy z nas pragnąłby zapewne usłyszeć słowa błogosławieństwa z Księgi Liczb: „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską… i niech cię obdarzy pokojem (Lb 6,22-27)”. I psalmu 67: „Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi; niech nam ukaże pogodne oblicze. Aby na ziemi znano Jego drogę, Jego zbawienie wśród wszystkich narodów” (Ps 67,2-3.5.8). Bo jesteśmy spragnieni obecności Bożej w naszym życiu i prawdziwie Bożego pokoju, bo pojawia się w nas niepokój wobec zapowiedzi o wojnie. Dotyczą one nie tylko czasów Mojżesza, ale również naszych czasów. Realizacja Bożych słów pozostawiona jest w naszych rękach i przede wszystkim sercach. Musimy je odmienić i odnowić, bo to już przecież nowy czas. Niech Bóg będzie z nami i niechaj nam błogosławi.

O. Ludwik

          Wieruszów, dnia 25-27 stycznia 2015

viaaddeum.pl

Felieton 121

 

Programista PHP: Michał Grabowski | Opracowanie graficzne: Havok.pl